Archiwum

Córki — matki

Świt zawitał do jednego z moskiewskich mieszkań. Rozjaśnił wnętrze i sprzęty. Potem zwyczajna poranna krzątanina. Ojciec, matka i dwie prawie dorosłe córki. Dom obszerny, zadbany, świadczący o inteligenckim pochodzeniu rodziny: reprodukcje postimpresjonistów, książki, wszędzie pełno maskotek. Dzwonek. W drzwiach dziewczyna w skromnym płaszczyku, w czapce-uszatce, z zawiniątkiem w ręku. Pozdrawia panią domu i ściskając jej rękę na oczach pozostałych członków rodziny z całą powagą oświadcza: jestem twoją córką. Konsternacja...

Tak melodramatycznie Sergiusz Gierasimow zaczyna swój najnowszy film. Twórca epickich moralitetów w rodzaju „Dziennikarza”, „Nad jeziorem”, „Myśli i serca” — tym razem ujmuje precyzyjną konstrukcją dramaturgicznego filmu, prostotą środków wyrazowych, przejrzystym posłaniem ideowym.

Scenariusz napisał znany dramaturg Aleksander Wołodin. Przedstawił historię dziewczyny od niemowlęctwa wychowywanej przez państwo. Matka oddała ją do domu dziecka w Swierdłowsku zaraz po urodzeniu. Dziś ma już 19 lat. Pracuje w przedszkolu i jednocześnie uczy się, a mieszka w internacie. Jej osobowość ukształtowało wychowanie w domu dziecka. Wyróżnia się prostotą i pryncypialnością. Serdeczna, szczera i otwarta, zna i rozumie życie, ale spogląda na nie z perspektywy wielkich ideałów, które wytyczył Puszkin i Lermontow, jak też wychowanie socjalistyczne. Obce jej są fałsz, pozerstwo, przesadne zainteresowanie własnym wyglądem, ciuchami.

Jej celem jest odnalezienie matki. Za wszelką cenę. Dysponując tylko starą kopertą z nazwiskiem i przypuszczalnym adresem, wyjeżdża do Moskwy. Dla siebie ma nadzieję, dla poszukiwanej matki — tort. Adres okazuje się fałszywy.

Znów Swierdłowsk. Po powrocie z niefortunnej wyprawy Olga rozpowiada o rzekomo odnalezionej matce. Wszyscy są urzeczeni wizją dobrej, pełnej uroku, dzielnej kobiety. W tej opowieści i reakcjach słuchaczy daje o sobie znać prawieczny mit matki, a także potrzeba jej posiadania w czasach przeobrażeń strukturalnych rodziny, wielkich migracji, nie przebrzmiałych następstw ostatniej wojny.

Legenda w zderzeniu z rzeczywistością nie trwa długo. Z Moskwy przychodzi list z wiadomością, iż rzeczywista matka-alkoholiczka żyje i przebywa w zakładzie odwykowym w obwodzie kaliningradzkim.

Córka z nowym tortem wyrusza w podróż.

Fabuła jest pretekstem do zaprezentowania postaw i zachowań grupy ludzi. Kim są członkowie rodziny, do której Olga przez pomyłkę trafiła w Moskwie?

Córki: Anna i Galina. Imiona nieprzypadkowe. Matka, utalentowany pedagog w szkole baletowej, marzyła po ich urodzeniu, iż pójdą śladem wielkich indywidualności rosyjskiego baletu: Anny Pawiowej i Galiny Ułanowej. Nie poszły; jedna kończy szkołę średnią, druga studiuje. Otrzymały wszystko. Miłość rodzicielską, wyrozumiałość, materialną pomoc. Zostały jednak egoistkami, interesują je tylko ciuchy, blichtr sukcesów towarzyskich, big-beat. Klasyczne mimozy. W porównaniu z rówieśniczką ze Swierdłowska wyglądają jakby pochodziły z importu.

Wadim Antonowicz Wasiliewicz — ojciec. Ongiś wielka nadzieja nauki. Utalentowany, z wieloma predyspozycjami. Kochany przez wszystkich. Ale w istocie neurastenik, który nie osiągnął sukcesu. Jego ambicje skończyły się na wykładaniu matematyki w instytucie. Próbuje zachować twarz kultywując choroby i różnego typu frustracje, manifestuje rzekomy cynizm, posługuje się hermetycznym słownictwem.

Helena Aleksiejewna — matka, ostoja rodziny. Świadoma klęski wychowawczej w domu, mimo to ofiarnie spełnia swe obowiązki, nie szczędzi serca, aby atmosfera była właściwa. Sugestywny i prawdziwy portret.

Wreszcie przyjaciel domu. To profesor Piotr Worobiow, który trafił tu przejazdem z kongresu międzynarodowego w Leningradzie. Osiągnął sukces, ale zachował prostotę, szczerość, spontaniczność gestów. Jest urodzonym smakoszem. W sposobie bycia ma w sobie coś z Colas Breugnona.

Gierasimow dał przekrojowy portret najmniejszej społeczności — rodziny. Portret wyrazisty, prawdziwy, bez skłonności do sarkazmu. Komentarz humanisty na temat roli i miejsca rodziny w życiu każdego człowieka.

Osiągnął sukces bezsporny. W półtoragodzinnym spektaklu — bez sięgania po tanie chwyty publicystyczne — przybliżył ważną cząstkę prawdy o społeczności i jej problemach moralnych. Zadecydował nie tylko scenariusz Wołodina, lecz również trafny dobór aktorów. W rolach Anny, Galiny i Olgi wystąpiły studentki WGIK: Swietłana Smiechnowa, Larysa Udowiczenko i Lubow Polechina, która zagrała rewelacyjnie. W roli matki — żona reżysera, Tamara Makarowa, a ojca — Innokientij Smoktunowski.

Tytuł filmu „Córki-matki” nawiązuje do popularnej gry dziecięcej, do zabawy „w mamę” z lalkami. Skojarzeniowa sugestia, że chodzi o przedstawienie złożonej dialektyki związku typu dzieci-rodzice, jak i procesu dojrzewania dziewcząt do przyszłych ról matek.

ZYGMUNT CHRZANOWSKI

DOCZKI — MATIERI, reż. Sergiusz. Gierasimow, ZSRR.